fbpx

Testujemy Timeqube. Czas oczami dzieci Fotogaleria Informacje Oferta Opinie Kontakt

Testujemy Timeqube. Czas oczami dzieci

Testujemy Timeqube – jak odmierza się czas?

Czas to pojęcie względne. Raz jest go za mało, innym znów razem za dużo. Jedni się z czasem w ogóle nie liczą, inni odmierzają go, minuta po minucie, starając się za wszelką cenę, by wykorzystać każdą sekundę. A dzieci? Jak radzą sobie z pojęciem czasu? Czy Twoje dziecko wie, co masz na myśli, gdy mówisz mu, że może się bawić jeszcze tylko 5 minut, bo zaraz wychodzicie? Czym jest dla niego te 5 minut? Dzisiejszy tekst będzie właśnie o czasie i jego pojmowaniu przez dzieci. A przy okazji, chcemy Ci pokazać niesamowity gadżet, który może pomóc rodzicom w kwestiach związanych z czasem właśnie – specjalnie dla Ciebie testujemy Timeqube.

Co to w ogóle jest ten czas?

Zastanawiałaś się kiedyś na tym, jak wytłumaczyć dziecku czym jest czas? A Ty, jak go rozumiesz? Wbrew pozorom, to wcale nie jest taka prosta sprawa.

Przede wszystkim, musisz pamiętać o tym, że dla dzieci czas jest pojęciem niezwykle abstrakcyjnym – przecież czasu nie da się dotknąć, zobaczyć, usłyszeć. Liczy się to, co tu i teraz. Dzieci w okolicach trzeciego roku życia nie rozumieją, że „na chwilę” to coś innego niż „przez wieczność”. Tego wszystkiego dopiero muszą się nauczyć, a my, rodzice, możemy im w tym pomóc.

klepsydra w dłoniach > mamasharing.pl testujemy Timeqube

Jutro byłem w zoo, czyli zawirowania w czasie

Kiedy słucha się kilkulatka, czasami trudno się nie roześmiać. Zwłaszcza gdy w zabawny (dla nas) sposób myli pojęcia takie, jak dziś, jutro czy wczoraj. To naszym zadaniem jest wskazanie najmłodszym, jak przeszłość, teraźniejszość i przyszłość się łączą. Musimy pokazać im konsekwencje wydarzeń z przeszłości, to jak wpływają na teraźniejszość i przyszłość. Najlepiej robić to rozmawiając z dzieciakiem i cierpliwie tłumacząc, nazywając rzeczy po imieniu. Jeśli dziś robimy coś wspólnie z dzieckiem, na przykład pieczemy ciasto, tłumaczymy, że to dlatego, że jutro wyprawiamy przyjęcie urodzinowe. Jeśli dziecko boli stłuczona kostka, to dlatego, że wczoraj spadło z huśtawki. I tak dalej.

Pomoce na ścianie

W nauce pojęcia czasu, prócz rozmów o tym, co po sobie następuje (np. teraz zakładamy buciki, a potem wychodzimy na spacer, teraz jemy kolację, potem myjemy ząbki, a później idziemy spać, etc.) przydają się kalendarze i zegary. I choć dziecko może jeszcze nawet nie znać cyfry, już samo najprostsze skreślanie dni w kalendarzu daje mu obraz upływu czasu. Możecie w ten sposób odliczać czas do jakiegoś ważnego dla dziecka wydarzenia.

kobieta wieszająca na ścianie kalendarz > mamasharing.pl testujemy Timeqube

 

Ok, ale kalendarz odmierza długi czas, a co z krótkimi okresami? Tu przyda się zegar. Tylko nie licz na to, że Twój szkrab szybko nauczy się odczytywać na nim godziny i minuty. Najpierw musi rozróżniać dużą i małą wskazówkę, wiedzieć, do czego każda z nich służy, umieć liczyć do 12… testujemy timeqube zegar daltonski mamasharing.plTych umiejętności do opanowania ma całkiem sporo. Ale to nie oznacza, że zegar nie może Wam pomóc. Tylko trzeba wiedzieć, jak z niego skorzystać w przypadku młodszych dzieci.

Tu świetnie sprawdza się zegar daltoński. Słyszałaś o nim? To jeden z elementów planu daltońskiego. Ten nietypowy zegar wyznacza czas: 30, 15, 10 lub 5 min. Każdy z tych przedziałów czasowych oznaczony jest innym kolorem (czerwonym, zielonym, niebieskim i żółtym). Wystarczy odpowiednio ustawić wskazówkę na zegarze i powiedzieć dziecku, że ma na daną czynność, np., „czas żółty”. Kolory ilustrują czas i pozwalają dziecku lepiej go zrozumieć.

 

Testujemy Timeqube – magiczną kostkę

Jeśli podoba Ci się idea zegara daltońskiego, powinnaś także poznać Timeqube. To niewielka, bardzo niepozorna kostka, która powstała, by pomagać w biznesie.

Spytasz, jak biznes ma się do rodzicielstwa? Już tłumaczymy, ale najpierw poznajmy Timeqube i zobaczmy, co to urządzenie może nam zaoferować.

Timeqube – start-up prosto z Polski

Jak już wspomniałyśmy, Timeqube powstał z myślą o biznesie, a konkretnie jako bezdźwiękowy timer do spotkań, prelekcji i warsztatów. Kostka operuje wyłącznie kolorami. Po co to wszystko?

Jeśli kiedykolwiek uczestniczyłaś w żmudnych spotkaniach firmowych, wiesz jak potrafią się ciągnąć i jak stają się przez to nieproduktywne. A przecież dałoby się to wszystko omówić znacznie szybciej, gdyby tylko ktoś pilnował czasu. Ktoś lub coś. Ustawianie timerów, aplikacji na smarftony i budzików potrafi być niezwykle irytujące i rozpraszające, poza tym, rozmówca i tak chce skończyć mówić. I tu z pomocą przychodzi kostka Timeqube, bowiem okazuje się, że nie tylko dzieci mają problem z uświadomieniem sobie upływu czasu. 😊

Timeqube nie wydaje absolutnie żadnych dźwięków, ale świeci na różne kolory. Da się ją ustawić na różny czas trwania spotkania. Jak to działa? Po włączeniu kostka świeci na zielono. Kiedy upłynie połowa czasu, kolor zmienia się na pomarańczowy, a po 90% czasu robi się czerwona. Kiedy czas się skończy, kostka zaczyna migać. Takie subtelne sygnały trafiają do naszego mózgu, który w pierwszej kolejności przetwarza właśnie kolory. Uczestnicy spotkania są świadomi upływu czasu i mogą dostosować swoje wypowiedzi do pozostałego im czasu.

zielona kostka Timeqube

Od biura w salonie po sukces na wielu światowych rynkach

Pomysłodawcą kostki Timeqube jest Andrzej Dobrucki, a sama idea powstała w 2014 roku. Prototyp powstał na bazie lampki kupionej na Aliexpress i, jak mówi sam twórca, wyglądał koszmarnie. Ale działał i miał potencjał. Działo się to w Zielonej Górze, początkowo w salonie mieszkania jednego ze współwłaścicieli Timeqube, Mikołaja Skubiny. A teraz? Teraz mają klientów na całym świecie.

Coś dla biznesu, coś dla rodziny, czyli testujemy Timeqube

Ok, ale jak się ma kostka stworzona do biznesu do rodziców z dziećmi? Pomysłowe mamy i zaradni tatusiowie często znajdują pomysły na wykorzystanie w codziennym życiu przedmiotów, które w teorii mają zupełnie inne zastosowanie. Tak może być też z kostką Timeqube.

Kolory, które emituje kostka, nie zostały wybrane przypadkowo. To wynik badań percepcji oraz wpływu kolorów na nasz mózg. Powszechnie wiadomo, że kolor zielony wywołuje u nas spokój, a także wzmaga kreatywność. Pomarańczowy pobudza do działania, a czerwony informuje o konieczności podjęcia szybkiej decyzji, ostrzega, np. o zakończeniu czasu. Te kolory są (a przynajmniej powinny być) bardzo dobrze znane dzieciom – to przecież kolory używane w sygnalizacji ulicznej.

Zielone światło oznacza swobodę działania, żółte każe przyspieszyć, a czerwone oznacza zakaz, koniec czasu. Kostka Timeqube posiada 6 programów czasowych, odpowiednio 2, 5, 15, 30, 45 i 60 minut.

Czy oczami wyobraźni widzisz już możliwe zastosowanie w kostki Timeqube w warunkach domowych? My nie tylko je widzimy, ale same zaczęłyśmy jej używać w swoich domach! Bo „testujemy Timeqube” to nie tylko tytuł tego artykułu. Testy trwają w najlepsze, a efekty są świetne!

kostka Timeqube świecąca na zielono

Timeqube i pracująca mama

Praca w domu, nawet przy dzieciach, oczywiście jest możliwa, ale wcale nie jest taka prosta. Zwłaszcza gdy masz do zrobienia kilka rzeczy w krótkim czasie i nie chcesz, by cokolwiek Cię rozpraszało. Osobiście przetestowałyśmy Timeqube do pracy i wiemy, że sprawdza się świetnie przy krótszych i dłuższych zadaniach (np. tworzenie treści), jak i podczas rozmów telefonicznych, które nie mogą ciągnąć się w nieskończoność. Dzięki kostce możemy zarządzać czasem poświęconym na prace w bardziej efektywny sposób, a nasza wydajność rośnie. Ale to nie wszystko.

Timeqube i dzieciaki

Kiedy pierwszy raz usłyszałyśmy o kostce Timeqube, od razu pomyślałyśmy o tym, jak mogłybyśmy ją wykorzystać w codziennym życiu. I to okazało się strzałem w dziesiątkę! Kostka sprawdza się przy młodszych i starszych dzieciach. Zobacz, jak na przykład z niej korzystamy.

Czas na zabawę, wyjście z domu, odrabianie lekcji…

Lubimy, gdy wszystko jest poukładane i dobrze rozłożone w czasie. Takie planowanie daje też dzieciom poczucie bezpieczeństwa, bo wiedzą, co się następnie wydarzy. Ale nie do końca wiedzą, kiedy. Jeśli chcemy, by nasze dzieci posprzątały po zabawie, a te proszą o jeszcze 15 minutek, ustawiamy odpowiedni czas na kostce i stawiamy ją w zasięgu wzroku dzieci. Kolory się zmieniają, a maluchy wiedzą, że czas upływa i niebawem się skończy. Dzięki tej świadomości nie są zaskoczone, gdy mówimy im, że czas minął i pora sprzątać.

Podobnie w sytuacjach, gdy spieszymy się do wyjścia z domu, np. na lody – ustawiamy kostkę, a dzieci nie dyskutują tak, jak zazwyczaj.

Przy starszych dzieciach Timeqube sprawdza się doskonale przy odrabianiu lekcji, by zmobilizować dziecko do pracy w skupieniu. Czytanie czy pisanie idzie im wtedy sprawnie, a pomiędzy kolejnymi czynnościami możemy ustawiać na kostce przerwy na relaks. 😊

Kostki używamy także, gdy dzieciaki coś przeskrobią i mają czas na przemyślenie swojego zachowania. Kostka pozwala im zobaczyć, że „kara” (bo tak to odbierają) wcale nie trwa całe wieki i że niebawem będą mogły wrócić do reszty domowników i porozmawiać o swoim postępowaniu.

kostka Timeqube świecąca na żółto

Podobają Ci się te pomysły? Nam udało się chwilę porozmawiać z Mikołajem, współtwórcą kostki.

Redakcja mamasharing.pl: Mikołaj, to teraz jeszcze raz, w kilku prostych zdaniach: skąd pomysł i kto na niego wpadł?

Mikołaj Skubina: Pomysł jest skutkiem inwencji Andrzeja napędzanej niekończącymi się spotkaniami w korporacji. Myślę, że można to ująć jako potrzebę bardziej efektywnej organizacji czasu – śmiało można powiedzieć, że to wyzwanie zdecydowanej większości dorosłych osób. W tym wypadku zauważyliśmy, jak wiele czasu traci się na spotkania w pracy. Na każdym z nich jest przynajmniej kilka osób, tylko jedna z nich mówi oraz brakuje planu i zaangażowania. My „oświecając” ludzi pomagamy im budować dyscyplinę czasu.

Redakcja mamasharing.pl: Jak przekonać ludzi, że świecąca kostka, to coś więcej niż kawałek plastiku i że ona naprawdę działa?

Mikołaj Skubina: Można odwołać się do świateł drogowych – to najbliższe porównanie. Używamy takich samych kolorów, które są uniwersalne na całym świecie. Podobnie jak w nich, użytkownik korzysta niekiedy z widzenia peryferyjnego. Oznacza to, że nie potrzebujemy wprost patrzeć się na Timeqube, a mimo to kątem oka zauważymy zmianę koloru. Nasz produkt ma wzbogacać, a nie zaburzać przestrzeń i być jak najbardziej dyskretnym dodatkiem do miejsca pracy.

Niestety telefon z wyświetloną na nim aplikacją (którą udostępniliśmy za darmo pod adresem: https://app.timeqube.com/go) świeci o wiele za słabo w porównaniu z dedykowanym temu celowi urządzeniem. Aplikacja to sposób na przetestowanie konceptu, szczególnie fajny, gdy np. dzielimy ekran na 2 aplikacje podczas pracy nad tekstem (czyli MS Word + Przeglądarka z naszą appką). Już sam fakt mierzenia czasu znacząco wpływa na naszą produktywność i pozwala zwiększyć kontrolę nad jego upływem.

Redakcja mamasharing.pl: Skoro Wasza kostka znajduje zastosowanie u rodzin z dziećmi, czy myślicie nad wersją typowo rodzinną?

Mikołaj Skubina: Tak, jesteśmy zachwyceni odzewem rodziców i z pewnością niedługo będziemy testowali koncept produktu tworzonego z myślą o dzieciach i ich rodzicach. Dostajemy dużo miłych głosów na temat naszego produktu i jesteśmy głęboko zainteresowani stworzeniem pomocy dla tak szerokiej grupy ludzi. 🙂

Redakcja mamasharing.pl: Dziękujemy Ci za rozmowę. My dalej testujemy Timeqube i mamy nadzieję, że powstanie z tego coś wyjątkowego dla rodziców z dziećmi, a Timeqube zacznie być rozpoznawalny nie tylko wśród „korpoludków”. 😊

kostka Timeqube świecąca na czerwono

Timeqube pokazuje nam, że czas to pieniądz. Chłopaki z tego warszawskiego start-up’u wpadli na to, jak zobrazować upływ czasu za pomocą kolorów. Niby banalnie prosta koncepcja, ale jak ułatwia życie! My już testujemy Timeqube, a Ty, jakie znalazłabyś dla niego zastosowanie?

 

zdjęcia: materiały własne, freepik.com